Mike_Ekim_Prace

Poziom PL-20
• Bezpieczny
• Niezabezpieczony
• Niewielka ilość bytów

Poziom PL-20 jest 20 polskim Poziomem Backrooms. Jest to Dolina otoczona nieprzebytymi górami w której panuje wieczna zima. Na Poziomie znajduje się kilka opuszczonych wiosek, budynków oraz znajdujący się przy jednym z brzegów jeziora niewielki zamek. Dokładna data odkrycia Poziomu nie jest znana ze względy na zakłócenia elektromagnetyczne obejmujące cały Poziom, szacuje się, że został odkryty najbardziej prawdopodobnie w lipcu 2002 roku, choć niektóre opowieści wędrowców wskazują na to, że Poziom mógł zostać odkryty już w roku 1992.

Opis:
Poziom PL-20 jest Doliną o kształcie owalu, powierzchnią oscylującą na ponad 490 km2. Dolinę otaczają nieprzebyte góry. Według Srebrnego Obrońcy powodem takiego stanu rzeczy są żyjące wśród tych szczytów byty, które nazywa cichcami (jednak nie ma na to żadnych dowodów). Centralną część Doliny zajmuje wielkie wiecznie zamarznięte jezioro, które jest jednym z kilku sposobów na dostanie się na Poziom. Przy jednym z brzegów (nie można określić na jakim z powodu pola elektromagnetycznego zakłócającego działanie kompasu) znajduje się niewielki zamek, poza nim na terenie Poziomu znajduje się kilka opuszczonych wiosek.
Cały teren Poziomu usiany jest bezkształtnymi lodowymi figurami. Prawdopodobnie zostały one stworzone przez Srebrnego Obrońcę w celu tworzenia iluzji oraz mają swój udział podczas wykonywania „Zadania”.

Klimat Poziomu PL-20 można przedstawić jako chłodny – temperatura na całym Poziomie (nie licząc gór) wacha się od 0 do -10°C. Wyjątek stanowi okres trwania burzy śnieżnej, gdzie temperatura potrafi spaść nawet poniżej -30°C. Burza śnieżna rozpoczyna się tylko na czas trwania „Zadania”.

Na terenie całego Poziomu występują nieznanego pochodzenia silne zakłócenia elektromagnetyczne, które zakłócają działanie urządzeń elektrycznych oraz pomiarowych.

Opuszczone wioski znajdujące się na Poziomie zbudowanie są głównie z drewna, choć zdarzają się budynki wykonane całkowicie z kamienia. Budynki nie wydają się przedstawiać żadnego znanego typu architektury. Wioski pełnią funkcję głównego źródła zaopatrzenia, pojawiają się w nich różnego rodzaju prowiant, ubrania i proste narzędzia, a studnie które znajdują się w każdej wiosce są wypełnione Wodą migdałową.

Zamek został wykonany z nieznanego rodzaju ciemnego kamienia, stylem przypominającym zamki powstałe w średniowieczu. Te czynniki powodują niepokój u wędrowców przekraczających jego progi, mimo to zamek zamieszkuje w miarę stała liczba osób, jest też miejscem, gdzie najczęściej można spotkać Srebrnego Obrońcę. Zamek pełni też rolę ostrzegawczą i ochronną przed burzą śnieżną, jest wyposażony w staromodny, lecz wciąż praktyczny system ogrzewania, do tego znajdują się tam magazyny wypełnione prowiantem, które są uzupełniane przez Srebrnego Obrońcę. Czynniki te powodują, że jest to najbezpieczniejsze miejsce na tym Poziomie. Jednak, aby móc wejść do zamku trzeba wykonać „Zadanie” dla Srebrnego Obrońcy, w przeciwnym razie przy próbie wejścia zostanie się przeniesionym w losowe miejsce w Dolinie.

Byty:

Na Poziomie PL-20 występują dwa rodzaje bytów oraz jeden którego istnienia nie udało się potwierdzić.
Najczęściej występującym bytem są zżerokrzewy, jest to gatunek drapieżnej rośliny, która przypomina pozbawiony liści wyschnięty żywopłot. Ich ofiarą padają nieświadomi wędrowcy, próbujący zebrać trochę chrustu.

Drugim pojedynczym bytem jest ww. Srebrny Obrońca. Jest to ponad 3-metrowy humanoid noszący srebrną zbroję (stąd jego nazwa). Jest on bytem obdarzonym wysoką inteligencją, potrafi porozumiewać się z wędrowcami w wielu językach, perfekcyjnie posługiwać się bronią palną oraz białą, a także ma szeroką wiedzę i umiejętności w wielu zakresach. Srebrny Obrońca jest przyjaźnie nastawiony do wędrowców (o agresywnych bytach nie można tego powiedzieć) i nawet jeśli się go zaatakuje, najpierw udzieli ostrzeżenia, jednak, jeśli pomimo tego będzie się dalej agresywnym względem niego, zabije agresora.

Trzecim niepotwierdzonym bytem są cichce wspomniane przez Srebrnego Obrońcę, według niego zamieszkują one góry otaczające Dolinę, są niezwykle agresywne i atakują, gdy tylko wyczują, że coś pojawiło się na ich terenie. Byty te są całkowicie niewidoczne i niesłyszalne, a jedynym sposobem na wykrycie ich obecności ma być wydzielane przez nie ciepło.

Dodatkowe Informacje:

Wędrowcy, którzy spotykają Srebrnego Obrońcę po raz pierwszy mogą zostać przez niego poproszeni o wykonanie wydawałoby się prostego zadania przeważnie polegającego na pójściu do wyznaczonego miejsca i przyniesieniu jakiegoś konkretnego przedmiotu. Jeśli wędrowiec zdecyduje się na podjęcie zadania, Srebrny Obrońca poinformuje go o możliwym niebezpieczeństwie, gwałtownym pogorszeniu się warunków pogodowych i o przypuszczalnym czasie, w jakim zadanie ma zostać wykonane. Jeśli wędrowiec zdecyduje się na odrzucenie zadania Srebrny Obrońca skwituje to prostym „Rozumiem” i odejdzie, następna szansa na przyjęcie zadania może pojawić się najszybciej po kilku dniach.
Po uzgodnieniu miejsca, gdzie przedmiot ma zostać dostarczony Srebrny Obrońca odejdzie, chwilę później dzwon znajdujący się na zamku da sygnał oznaczający rozpoczęcie się właściwiej części zadania.

Na całym Poziomie rozpocznie się burza śnieżna a temperatura natychmiast zacznie spadać. Wędrowiec podczas wykonywania zadania będzie doświadczał halucynacji odwołujących się do jego przeżyć przed trafieniem do Backrooms, które w jakiś sposób wpłynęły na niego, np. wywołały traumę. Im bliżej końca zadania, tym halucynacje będą przybierać na sile, a lodowe figury zaczną przypominać ludzi, którzy są powiązani z tymi wydarzeniami, zacznie też słyszeć ich głosy. Aby wykonać zadanie będzie musiał zmierzyć się ze swoją przeszłością. Po tym burza śnieżna momentalnie się skończy a temperatura znacznie się podniesie, w tym momencie zadanie praktycznie się zakończy, formalnością jest tylko spotkanie się Srebrnym Obrońcą w celu poinformowania o wykonaniu zadania. Nagrodą za ukończenie zadania jest zaproszenie do zamku od Srebrnego Obrońcy oraz obietnica pomocy w razie potrzeby, dopóki wędrowiec znajduje się na Poziomie.
Jeśli wędrowiec w trakcie wykonywania zadania uzna, że nie podoła, powinien znaleźć jakąś kryjówkę i poczekać aż upłynie czas przeznaczony na zadanie. Jeżeli wędrowiec ponownie będzie chciał spróbować wypełnić zadanie musi odczekać co najmniej kilka dni.
Zapis z wywiadu jednego z Wędrowców, którym udało się wykonać zadanie dla Srebrnego Obrońcy:

Agent: Czy mógłbyś opowiedzieć, w jaki sposób wykonałeś zadanie?

Wędrowiec: Chyba po to tu jestem, gdzie mam zacząć?

Agent: Od początku, bardzo proszę.

Wędrowiec: No dobrze, eee… to chyba zacznę od tego jak dostałem się na Poziom po raz pierwszy. A było to tak: weszliśmy razem z kolegą przez piwnicę w jednej z opuszczonych wiosek. Pamiętam, że uderzyło mnie piękno krajobrazu przed moimi oczyma, mimo że było zimno, było tak cicho, ale nie tak przytłaczająco tylko tak przyjemnie cicho-
Agent: Mógłbym prosić o opisanie wydarzeń a nie tła?

Wędrowiec: Tak… Jasne, więc wyszliśmy na zewnątrz, popodziwialiśmy chwilę widoki, a potem zaczęliśmy przeszukiwać wioskę. Znaleźliśmy trochę jedzenia i potem tą tablicę, wyczytaliśmy z niej, gdzie mamy się udać, żeby dostać się do najbliższego obozu, że nie można się zbliżać do jakiś badyli wyrastających z ziemi, że w studniach jest woda migdałowa, a, i że nie trzeba się bać Srebrnego Anioła, to akurat wiedziałem.

Agent: Srebrnego Anioła?

Wędrowiec: No Srebrnego Obrońcy, znaczy się, niektórzy go tak nazywają, szczególnie w zamku częściej można spotkać się z tym określeniem na jego osobę-

Agent: Osobę? Uważasz ten byt za człowieka?

Wędrowiec: Może nie za człowieka, ale za istotę rozumną, jak najbardziej, jest niby trochę oziębły, ale w naszym rozumieniu można go nazwać dobrą osobą. Ale my chyba nie o tym.

Agent: Racja, proszę kontynuuj.

Wędrowiec: No dobra, wracając, pobraliśmy wodę i poszliśmy w wskazanym kierunku, aby dojść do obozu. Jak już dotarliśmy, to przywitaliśmy się z innymi przebywającymi w obozie i poszliśmy odpocząć. Później wymieniliśmy informacje, a jak się dowiedziałem więcej o zżerokrzewach to koniecznie chciałem jednego zobaczyć. Więc rozstaliśmy się z kolegą i poszedłem poszukać jakiegoś. Nie oddaliłem się jakoś daleko jak znalazłem jeden okaz, teraz z moim doświadczeniem mogę stwierdzić, że był to młody osobnik, wskazywał na to jego rozmiar ora…

Agent: Ehh, możemy wrócić do tematu, jeśli można?

Wędrowiec: …Tak, tak, więc obejrzałem młodego zżerokrzewa i ruszyłem dalej zobaczyć inne, po chwili zobaczyłem znacznie większy okaz i zacząłem się do niego zbliżać, wtedy zobaczyłem, że do większego zżerokrzewa zbliża się jakaś postać, zacząłem do niego wołać żeby się nie zbliżał bo był od niego jakieś 3 metry, ale nic się nie działo, w pierwszej chwili pomyślałem że to może jednak nie zżerokrzew, wtedy dojrzałem że postać jest nienaturalnie wysoka i wtedy mnie olśniło, miałem przed sobą sławnego Srebrnego Obrońcę. Od razu do niego pobiegłem…

Agent: Nie bałeś się?

Wędrowiec: Nie, słyszałem o nim jeszcze długo przed tym jak wszedłem na Poziom po raz pierwszy chyba było to na Pozi-

Agent: …

Wędrowiec: Yyy… Kontynuując, jak znalazłem się w odległości kilku kroków od niego, zacząłem od przywitania się, Obrońca grzecznie mi odpowiedział i zaczął swoją kwestię prowadzącą do rozpoczęcia zadania. Z obozu dowiedziałem się, że jeśli nadarzy się okazja od razu powinno się takie zadanie przyjąć i się nie przejmować, ludzie znajdujący się na Poziomie są przygotowani do nagłych zmian pogodowych. Tak więc bez wahania podjąłem się próby i…

Agent: Mogę na chwilę przerwać, jakie zadanie otrzymałeś?

Wędrowiec: Miałem udać się do osamotnionego budynku, znajdującego się niedaleko zamku i przynieść stamtąd srebrny talerz. W sumie jak by się nad tym zastanowić to nie wiem po co mu taki grat, nawet-

Agent: Dobrze, zapisałem, czy mógłbyś kontynuować?

Wędrowiec: Zapisałeś? Po co wam taka informacja, przecież wszyscy wiedzą, że przedmioty do przyniesienia są bezużyteczne.

Agent: To nie ma teraz znaczenia prawda? Proszę, czy mógłbyś wrócić do historii.

Wędrowiec: Ta… w sumie, gdzie to ja… a tak zaraz po zaakceptowaniu zadania od razu rzuciłem się biegiem w stronę obozu miałem nadzieję, że zdążę przed burzą, dotarłem dosłownie w ostatniej chwili, bo jak brałem swoje rzeczy to już się ściemniło, jeden z obozowiczów pożyczył mi też swoją mapę. I ruszyłem w drogę do tego budynku… niestety nie udało mi się tam dojść na czas i zadanie przepadło. Dopiero kilkanaście dni później udało mi się jeszcze raz spróbować i tym razem się udało.

Agent: I co, to wszystko?

Wędrowiec: Tak, udało mi się za drugim razem.

Agent: A co z doświadczeniami podczas wykonywania zadania, zauważyłem, że lubisz sobie pogadać a to pominąłeś, coś się wtedy wydarzyło?
Wędrowiec: Ciężko mi się o tym mówi, więc wolałbym to pominąć.

Agent: Czytałem wiele historii i wiem, że doświadczenia związane z wykonywaniem zadania mogą być traumatyczne, chciałbym jednak żebyś mi o tym opowiedział, może to pomóc innym wędrowcom podejmujących się zadania.

Wędrowiec: Wiem, wiem, rozumiem, ale na samą myśl o tym co się działo, mimo że udało mi się z tym uporać nadal czuję się źle, czuję się winny, czuję, że zawiodłem swoją rodzinę, przypomina mi to, że nigdy w życiu ich już nie zobaczę… raczej, a ich wyobrażenie pozostanie takie jakie widziałem podczas tego zadania. Nie chcę, wiem, że powinienem, wiem, że muszę, ale tak bardzo mi wstyd, tak bardzo mi przykro.

Agent: Hmmm… Może damy sobie z tym na dzisiaj spokój i wrócimy do tego jutro?
Wędrowiec: Nie… teraz jesteśmy już w połowie, jutro będzie mi trudno do tego wrócić, (heh) mimo że dałem sobie z tym radę, i minęło tyle czasu dalej jest mi ciężko o tym mówić… Dziwne, nie?

Agent: Wcale nie, niby mówią, że czas leczy rany, ale są traumy z którymi mierzymy się przez całe życie i które zostają z nami do końca. Skoro musimy się z tym uporać dzisiaj to może chwilę przerwy?

Wędrowiec: Może…

Agent: Palisz?

Wędrowiec: Okazjonalnie, a co?

Agent: Weź zapal sobie, może pomoże.

Wędrowiec: Ech może, masz-

Agent: Mam, nie śpiesz się, mamy czas.
(jakiś czas później)

Wędrowiec: Ech no dobra, to skończyliśmy na tym, że wyruszyłem do tego osamotnionego budynku, tak?

Agent: Zgadza się.

Wędrowiec: Ta… Na początku nie było niczego niezwykłego, pomijając paskudną pogodę, więcej niż na kilkanaście metrów nie było nic widać. (Ech) Najpierw były głosy, zacząłem słyszeć jakieś szepty, były niewyraźne, wyłapywałem pojedyncze słowa, normalnie wziąłbym to za wiatr, ale szepty przybierały na sile, starałem się myśleć, że to dobrze, bo zbliżam się do celu… Ale szybko przestałem. Szepty szybko zmieniały się w dobrze słyszalne słowa a te układały się w pełne zdania, zacząłem rozpoznawać te głosy… Należały do mojego ojca, brata i siostry, mówili, że uciekłem, że zostawiłem ich samych w cierpieniu, wyzywali mnie od tchórza po wiarołomcę… Jakoś udawało mi się to ignorować, dopóki ich nie zobaczyłem… Stali w trójkę przede mną, od razu ich rozpoznałem, mimo że nie widziałem twarzy, ojciec stał po prawej, brat po lewej i trzymał siostrę, która stała pośrodku, za rękę.

Zawahałem się, wiedziałem, że to tylko zwidy, ale nie mogłem się przemóc, trwałem tak chwilę po czym powoli ruszyłem do przodu, wiedziałem, że muszę iść dalej, coraz pewniej ruszałem do przodu, zbliżając się do nich w momencie, w którym byłem kilka kroków przed nimi dostrzegłem, że są to tylko lodowe figury. Myśląc, że najgorsze już za mną, ruszyłem w stronę celu, który był już na wyciągnięcie ręki. Gdy byłem tuż przy drzwiach zza pleców znów ich usłyszałem, tym razem odwróciłem się, żeby na nich spojrzeć, ale nic nie zobaczyłem, w tym momencie usłyszałem jak drzwi budynku otwierały się, nie musiałem się odwracać, żeby wiedzieć, że ktoś tam stoi… Usłyszałem swoje imię, momentalnie zrozumiałem, kto je wypowiada… tam… tam stała moj- (załamuje się), moja mama…(szlocha) …nie mogłem się odwrócić więc uciekłem… biegłem tak aż skończyła się burza śnieżna.

Agent: …

Wędrowiec: Dobra… Już mogę dalej, kontynuując, udałem się do obozu i przeleżałem tam kilka dni, dużo zawdzięczam koledze, z którym dostałem się na ten Poziom, zajmował się mną, kiedy byłem załamany i pilnował żebym nie zrobił niczego głupiego. Jakoś pozbierałem się do kupy, wiedziałem, że muszę się z tym zmierzyć… zebrałem się w sobie i wyruszyłem na poszukiwanie Srebrnego Obrońcy.

Agent: Nie myślałeś o tym, żeby zrezygnować?

Wędrowiec: Tak, byłem nawet krok od opuszczenia Poziomu, ale wiedziałem, że teraz kiedy stare rany na nowo zostały otwarte nie dam rady przetrwać na dłuższą metę. Musiałem się z tym zmierzyć.
Srebrnego, o dziwo, znalazłem stosunkowo szybko, podszedłem i zacząłem rozmowę, chwilę później już odchodziłem wykonać zadanie. Tym razem miałem udać się do opuszczonej wioski, tej z początku mojej historii i przynieść starą lampę gazową, wspominam o tym, bo was to interesuje. Wracając jak już odchodziłem Srebrny powiedział mi „powodzenia”, i też ruszył w swoją stronę.

Agent: To coś niezwykłego?

Wędrowiec: Z tego co wiem Srebrny nie jest zbyt wylewny i ogranicza komunikację do minimum.
Ech gdzie to ja, a tak ruszyłem do wioski, tym razem nie słyszałem już głosów ani pojawiających się postaci. Ktokolwiek lub cokolwiek sterujący tym procesem rozumiał, że to nie potrzebne, ja też to wiedziałem, musiałem się zmierzyć ze swoją największą winą…
Stała tam na środku wioski, miała na sobie tą staromodną suknię w kwiaty a w ręce trzymała przedmiot, po który tutaj przyszedłem… Gdy tylko ją zobaczyłem miałem ochotę się odwrócić i uciec, wiedziałem jednak, że jest już na to za późno. Podchodziłem bliżej i bliżej, widziałem ją coraz dokładniej, widziałem jej siwiejące czarne włosy i zielone oczy… Musiałem się zmuszać, żeby nie odwrócić wzroku. Ona nie poruszyła się nawet o milimetr, tylko patrzyła się na mnie. Gdy byłem od niej na wyciągnięcie ręki, miałem myśl żeby wyrwać jej z dłoni latarnię i uciec, jednak moje uczucia wzięły górę, upadłem przed nią na twarz i zacząłem łkać… przepraszam że mnie tam nie było… powinienem być tam z tobą… twój pierworodny o którego tak się troszczyłaś uciekł, nie wszedł by się pożegnać… gdy leżałaś na łożu śmierci ja płakałem gdzieś daleko użalając się nad sobą, ignorując wszystkich nawet ciebie, wiem, że chciałaś się ze mną pogodzić za nim odejdziesz, ale, ale… ja nie mogłem, nie byłem w stanie bo wiedziałem, że to ja jestem winny że to przeze mnie umierałaś… a ja nie mogłem się zmusić żeby chociaż raz pójść i prosić o przebaczenie… A gdy już odeszłaś nawet nie pojawiłem się na pogrzebie… ani nigdy nie przyszedłem na twój grób, wolałem wmawiać sobie jakieś śmieszne kłamstwa. Przepraszam, przepraszam, przepraszam mamo, że nie byłem tam, gdzie powinienem, przepraszam, że byłem zbyt słaby, żeby zaakceptować swoją winę. Przepraszam.

Gdy już skończyłem swój wywód nie pozostało mi nic innego jak tylko płakać, chciałem ją przytulić…tak bardzo chciałem usłyszeć że mi wybacza ale nie zasługiwałem na to… w końcu zebrałem w sobie resztkę odwagi i uniosłem wzrok, klęczał przy mnie, gdy nasze spojrzenia się spotkały uśmiechnęła się lekko i wyciągnęła rękę z lampą w moją stronę… wiedziałem co to oznacza ale nie ośmieliłem się po nią sięgnąć, nie zasługiwałem na to, wtedy poczułem jej dłoń głaszczącą mnie po głowie, nie umiałem się powstrzymać i mocno ją przytuliłem.
Dalej… pamiętam co się stało. Ocknąłem się w jakimś pomieszczeniu, które okazało się należeć do jednej z opuszczonych chat, obok mnie leżał obiekt, po który tu przyszedłem, stara lampa. Chwilę zajęło mi dojście do siebie, jednak po tym udałem się w miejsce, gdzie czekał na mnie strażnik, szło mi się dużo lepiej, na pewno ułatwiała mi to polepszona pogoda, ale przede wszystkim zrzucony z moich barków ciężar. Tak więc dotarcie na miejsce nie zajęło mi zbyt wiele czasu, gdy już byłem blisko zauważyłem strażnika czekającego na mnie, bez słów wręczyłem mu lampę, on podziękował i zaprosił mnie do zamku oraz zapewnił, że w razie potrzeby przyjdzie mi z pomocą i to chyba tyle.

Agent: Dziękuje, że zdecydowałeś się podzielić z mną tą historią, ja i moi współpracownicy dopilnujemy, żeby twoje doświadczenia pomogły innym wędrowcom pomyślnie ukończyć zadanie.
Wędrowiec: Mam taką nadzieję… (Koniec nagrania).

Społeczności:

Wejścia i wyjścia:
-Wejście do piwnicy na Poziomie 10 może przenieść do piwnicy w którymś opuszczonym budynku na Poziomie 20.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License