Info
Napisane przez [[*user Grubyy].
[link-do-zdjecia tytuł-zdjecia] jest autorstwa <autor-zdjecia> i jest na licencji <licencja-zdjecia>
Nie wiem, który to już dzień
nie wiem Wiem czwartek? piątek?
Nie, piątek był wczoraj to było przed wczoraj .
To może być po drugiej, nie jednak chwile po szóstej
a może przed? Jakaś część czegoś, co było kiedyś czasem.
Tutaj wszystko jest jak spaliny
ulatnia się albo to ja się unoszę? (Ptaki?) (Dym?)
Ktoś to czyta?
Czytasz? Słyszysz mnie?
Jeżeli to widzisz i czytasz, to myślisz chyba. Przynajmniej bardziej niż ja. (Myślę ciągle? Czy ja wiem, że myślę?)
Pisze to sam, na pewno sam?
Żebyś nie próbował powtórzyć moich błędów.. błędów, błędów..?
O których pamiętam, a przynajmniej pamiętałem??
Na pewno wiedziałem? A może te błędy nie były nimi.
Nie były moimi? może ja nie jestem mój? Cofam.
Nie to nie tak, nieważne.
Trafiłem tutaj (chyba) sam, podróżowałem przez inne światy,
a może to wszystko to jeden świat?
Ktoś mnie niósł. pamiętam czyjeś ręce.
duże, nie moje, na pewno nie ludzkie. Chyba się śmiali (albo płakali)
Byłem zdezorientowany dotąd a może do wtedy.
Do jutra? Stop. Widziałem przed sobą polanę, kwiaty,
nie jednak to była kukurydza, pole kukurydzy. chyba? Na pewno to była ona.
Żółta kukurydza. Cisza była zbyt cicha. podoba mi się to.
Znaczy podobało, w sensie wiesz, o co mi chodzi. Dopóki nie zaczęła mówić.
Nie? Co ja mowie, cisza nie może mówić raczej?
a może to ja jestem ciszą, a inni mnie słuchają?
Nie, to głupie… za głupie.
Nie róbcie ze mnie wariata(czym jest wariat?),
chociaż chyba już robicie, to coś mówi do mnie szeptem,
ale takim dziwnym szeptem, cicho. Za cicho. Za płytko. Jak droga obok,
to prowadzi mnie gdzieś. Ale dokąd? (Nie wiem)
nie mogę jej dotknąć i podążać za kim podążać? za sobą? Nie. Drogą.
Pierwsze słowa, moje imię, jej głos był wyraźny serio nie był wyraźny
aż za wyraźny, jeden do jeden.
Chciałem wyjść Szukałem klamki, urwały się.
Co się urwało? Nie w sensie wiesz. klamka (chyba)? na pewno nie drzwi
Chciałem wyjść, ale nikt tu nie mógł być na pewno.
Wiedziałbym jakby ktoś tu był, chyba że on byłby tu wcześniej…
Stop. Nie mógł być na pewno. Byłem tu sam. NIE MÓGL.
Wiem o tym prawda?
Prawda?
Nie prawda
Na pewno prawda? KŁAMIESZ! KŁAMIESZ! NIE KŁAM!
WYRZUĆ TĄ KARTKE.
Szepty przyszły później. Za mną, nade mną, przede mną, czasem w mojej głowie. albo poza nią?
albo wcześniej? nie pamiętam tego momentu. coś tam było, ale… uciekło.
Brzmiały jak moje myśli czytane na głos.
Albo jak czyjeś myśli włożone w moje.
Albo jak moje myśli, które wcale nie są moje.
Nie wiem, przysięgam, nie wiem.
MÓWIE CI
Jadę, chyba. To ja jadę? Traktor jedzie, ja kieruje, on kieruje mną.
a może to ty jedziesz. ty kierujesz mną?
NIE KIERUJ MOIM CIAŁEM
ja patrzę, on patrzy. nie wiem kto patrzy.
w lusterkach była ciemność, czekaj, jednak było jasno.
Skupiam się przed sobą, nie to jednak była noc.
Widziałem światła traktora, tak na pewno noc.. Chyba ufasz mi co nie?
Szyby zaczęły parować, jak ja tego nienawidzę,
przecieram je, chociaż to nic nie daje.
To było z drugiej strony. Z drugiej strony czego?
traktora chyba a może szyby?
Na pewno szyby wątpię ze szyby
czuje kontrole, chociaż nic nie widzę.
Przestań.
Ciszej. Za głośno słyszę cię
Raz go zob-zobaczyłem! dwie dłonie sam chyba moje.
Odcisk na szybie, nie, to nie był mój, dziecięcy odcisk,
dziecko, ja jestem dzieckiem? Tak, to wszystko to zabawa.
czy dzieci mogą tu wchodzić? czy ja byłem dzieckiem? może dalej jestem?
Zbyt mały, zbyt ludzki, cofam, nieludzki olbrzymi duży, a może my mamy takie duże dłonie? Wszystko mi się miesza. Tak, odcisk drugiego człowieka.
Jadę ciągle, kosze to pole już tyle, Czas zatacza koło wokół mnie. ZNOWU.
Czas może się toczyć? bez przesady to głupie
chyba tak, czasem widzę bloki, 20 metrów ode mnie.
To zwidy, to zmęczenie na pewno,
widzę blok, pojawił się na pstryknięcie palca. to ja go postawiłem?~
Na pewno. Chociaż nie, ja nie potrafię budować, a może się tego nauczyłem?
to ja to zbudowałem? Zamykam oczy, znikł.
Jestem kreatorem, tworze,
buduje, potem usuwam co usuwam? Usuwam istnienia,
mija kolejny dzień, nastaje świt, a może mi się tak wydaję?
Nie widzę coś, słonce chyba tak to wygląda, duże fioletowe.
Powoli nadchodzi w moją stronę?
Nie to nie idzie. TO NIE IDZIE. To się wznosi,a może my się wznosimy?
Zawsze wraca ten kolor ZAWSZE WRACA. trzy razy widziałem go dzisiaj.
albo trzy dni temu. trzy… liczba, która mnie śledzi…
Czasem coś idzie, jak jadę.
Ja przyspieszam kroku traktorem on też. Wy też słyszycie te kroki?
Jak mogę je słyszeć mam zamknięte szyby, a może otwarte? Chyba otwarte? Chodzę traktorem?
Nie, jade.. uhh,
Kiedy zwalniam to też zwalnia, szelest, szelest kukurydzy,
Słyszę kroki. Łamie się drewno, to na pewno coś co znam,
Chyba, a może to ja? Ja IDĘ obok traktora, on jedzie.
Obserwuje traktor, czekam aż on wysiądzie żeby go zabrać.
TO BOLI, PRZESTAŃ MI SIE WBIJAĆ W CIAŁO
Nie! To udaje mnie, Raz widziałem go (tak mi się wydaje)
widziałem! Na oczy jak zawracałem, nie zdążył się schować!
Na pewno to było to.
Widziałem góra 3 sekundy, może 5,
nie wiem maksymalnie 7, był duży. ZA WYSOKI.
Nogi jak konary. Nogi nie tam gdzie powinny.
Głowa? To coś miało głowę? My mamy głowy?
Zmienia kształt (chyba?), tak czuje. Na pewno.
Patrze na to, za długo zdecydowanie za długo.
za krótko, to coś było krótkie nie? Chyba? Tak? Na pewno krótkie.
Trochę większe. Zmienia kształt, kiedy nie patrzysz,
Nie wiem.
Najgorzej jest przy świetle, gdy słonce pojawia się nagle u góry
nie, ich jest parę, one krążą jak ja,
traktorem krążę.. To coś, one patrzą, widzą.
Wtedy to wszystko się pojawia, twarze, znowu słyszę glosy
odgłosy na zewnątrz, a może wewnątrz mnie?Chyba w środku głowy
oni? Kto? Potrafią wepchnąć dużo rzeczy do środka nas i oni, a nie ważne..
Po co ja to zapisuje na kartkę? Ja to będę czytać?
Chyba będę czytać, nie, ja nie potrafię pisać.
Czemu ktoś to pisze? Przestań pisać co myślę!
PRZESTAŃ
To nie fair, oni patrzą, uśmiech ten sam, ich jest dużo, tysiące?
Nie setki, chyba. To nie ludzie, na pewno nie.
Logiczne. Koszę ją. Na pewno kukurydza.
Czemu się do mnie uśmiecha? Czemu ona się śmieje?
PRZESTAŃ, nie, nie przestawaj, miesza mi się wszystko.
PROSZE CIE PRZESTAŃ
Moje dłonie mówią koniec ja to kończę, kończę zgodnie z ich wolą,
nie, to one kończą ze mną.
kończy mi się atrament, one odmawiają woli. to ja odmawiam woli (Na pewno?)
Zanim zapomnę, już zapominam wszystko, powoli się zanika.
Budynki. Burzą się niczym myśli i to, co chce przelać na kartkę.
Nie, to on chce przełożyć, Ja nie chce mu się przeciwstawiać.
Nie, nie mogę. Proszę nie.
Pisze, są to moje słowa, (Na pewno to ja piszę).
To nie moje, oni to włożyli.
Oni potrafią wejść w głowę? Badać. Operować jak chirurdzy. TO JA jestem chirurgiem.
Ja wiem co najlepsze na pewno, nie, nie wiem.
Myśli, które są twoje, słowa, które słyszysz jak własne, szeptają sobie do ucha.
Tak, to oni szeptają mi. Ktoś naśladuje mój głos, nie ja nie chce.
Zostaw. Przestań mnie naśladować proszę.
Kończy mi się czas, słuchasz mnie?
Dźwięk mnie słucha, on mnie poniesie, posłucha, najdalej..
za blisko jesteś. nie patrz tak w słowa. WIDZE JAK CZYTASZ.
PRZESTAŃ TO CZYTAĆ. WYRZUĆ. SPAL TO.
Jeśli się tutaj się dostałeś, słuchaj mnie uważnie (póki jeszcze masz czas)
Nie ufaj żadnemu głosowi, brzmi jak twój, to nie jest twój
A może, nie na pewno nie jest twój.
SKUP SIE JAK TO PISZESZ. ROZSADZA MI GŁOWE. JAK BOLI.
Nie patrz na twarze, one są dziwne. Jakbym był kimś innym, dziwne?
Nie, to normalnie, nie (to nie normalnie) NIE PATRZ na twarze.
Nie zatrzymuj traktora, koś kukurydze, bo to coś wstanie, ja wstanę. Ono ma nogi, duże, jak wieża. Jestem wieżą. WSTANĘ.
Coś siedzi za mną, wgryza mi się w głowę, nie, to ja jem jabłko.. Jak poczujesz, to coś wsiadło mi do traktora WESZŁO MI DO GŁOWY WYJDŹ Z NIEJ. Siedzę z nim albo on siedzi ze mną? On chce żebyś zobaczył, jak bardzo cię przypomina. DAJ MU SIĘ ZOBACZYĆ Nie dawaj mu się zobaczyć.
Nie Wysiadaj
NIE WYSIADAJ
Wysiadaj.
Wysiadam ty nie, nie wysiadaj.
Nie wysiadaj.
